Mieczysław Herubin (ur. 1925, Warszawa, zm. 2020, Warszawa) wychowywał się na warszawskim Bródnie, gdzie chodził do szkoły i pomagał rodzicom w ulicznym handlu warzywami. Miał 14 lat, gdy rozpoczęła się II wojna światowa. Podczas okupacji był świadkiem egzekucji ulicznej, a w czasie Powstania Warszawskiego widział ciała powieszonych na Bródnie zakładników. We wrześniu 1944 został razem z ojcem wywieziony do obozu koncentracyjnego w Mauthausen, a stamtąd do podobozu w Ebensee. Po wyzwoleniu w maju 1945 wrócił do Warszawy. Pracował jako rozwoziciel gazet, a potem aż do emerytury w 1990 roku jako motorniczy w Tramwajach Warszawskich. Mieczysław Herubin zmarł 24 października 2020 w Warszawie.
[00:00:10] Autoprezentacja boh. urodzonego w 1925 r. w Warszawie.
[00:00:26] Po bombardowaniach [w 1939] chodzono do zniszczonych budynków i wybierano cegły, za które płacono od sztuki. Po oczyszczone cegły przyjeżdżali kupcy i zabierali je na budowę swoich domów. Pojawiły się ogłoszenia, że przyjmują do pracy w tramwajach. Boh. skończył kurs dla motorniczych, to już było po wojnie.
[00:03:10] Przed wojną rodzina mieszkała na Bródnie. Ojciec zajmował się handlem, miał dwukołowy wózek. Boh. jeździł z nim na Grójecką po towar: ogórki, pomidory. Ojciec zostawał przy cmentarzu, przyjeżdżała do niego matka z wagą, a boh. szedł do szkoły. Gdy lekcje się kończyły, zmieniał ojca przy wózku z towarem i handlował.
[00:04:48] Boh. pracował przy sypaniu Wału Miedzeszyńskiego na Szczęśliwicach [?]. Używano wózków kolebkowych, ładowano na nie ziemię, którą wysypywano na wale. W czasie okupacji pracował w przedsiębiorstwie budowlanym. Budowano hale, lotniska. Jeżdżono po piasek nad Wisłę i przywożono go do [kościoła] Wojciecha, przy Sokołowskiej były garaże wojskowe. Firmę prowadził Niemiec i robotnicy nie byli zatrzymywani. Pewnego dnia, gdy wracano znad rzeki z piachem, na ulicy zrobiło się cicho, na Sokołowskiej rozładowano wóz, potem było słychać strzały. Niemcy przywieźli ciężarówką kilka osób i rozstrzelali, ciała zabrano.
[00:09:15] Po zakończeniu pracy przy ul. Sokołowskiej robotników, w tym boh., wywieziono do Lublina. Tam pracowano przy betonowaniu lotniska. Boh. był świadkiem egzekucji na Woli w 1942 lub 1943 r. Zbliżali się Rosjanie, a Niemcy się wycofywali. Boh. i koledzy chcieli złapać gęsi, ale ptaki narobiły hałasu i koledzy uciekli, a jego złapano. Niemiec zaprowadził go do bunkra, potem Polak po cywilnemu wypuścił go. Spotkał podwody jadące w stronę Warszawy i skorzystał z podwózki. Chłopi dowieźli go do stacji kolejowej, ale nie miał dokumentów ani pieniędzy. Gdy „skulił się” w poczekalni, wpadli tam Niemcy i zabrali mężczyzn. Wsadzono ich do wagonu pasażerskiego i przewieziono do Gołąbek. Tam naprawiano wysadzone tory kolejowe, potem mężczyzn z powrotem odwieziono na stację. Gdy przyjechał pociąg do Warszawy, boh. nie wsiadł do wagonu pasażerskiego, ale do budki na ostatnim wagonie i tak przyjechał do miasta na Dworzec Wschodni – przejazd tramwajem na Bródno.
[00:18:08] Boh. budował okopy przeciwczołgowe. Rosjanie zaczęli je bombardować i wycofano się, jeździła kolejka i boh. wrócił do Warszawy. „Oj, było powstanie, ale to chłopak młody tam, miał w głowie tam co innego tam”. W czasie powstania był na Bródnie. Widział bombardowania miasta. Na Bródnie powieszono zakładników, „wieczorem szłem widziałem, że tam się majtają, ale skąd mogłem wiedzieć, bo ciemno było, co to jest”. „Ni stąd ni zowąd obtoczyli całe Bródno, dzielnicę. Wszyscy mężczyzn proszę wychodzić, no to wyszliśmy”. Mężczyzn gromadzono na placu, ustawiono czwórkami i zaprowadzono na Dworzec Wschodni, stamtąd przewieziono do Pruszkowa. Boh. był razem z ojcem.
[00:21:30] Boh. nie pamięta, ile dni był w obozie w Pruszkowie. Podstawiono wagony, mówiono, że ludzie mają jechać do roboty. Podróż trwała kilka dni, transport przyjechał do Mauthausen. Nocą więźniów podprowadzono pod górę pod bramę obozu, „no to jak się człowiek popatrzał takie grube mury, o, mówię, to już koniec chyba będzie z tego” – wejście na teren obozu. Więźniowie dostali papierowe torby, mieli tam włożyć swoje ubrania i dokumenty, potem zabrano ich „do umywalki”. Po kąpieli okazało się, że nie ma toreb z ubraniami, „już człowiek został nagi” – wydawanie pasiaków „jak jeden dostał bluzę, to drugi dostał spodnie”. Początkowo ludzie nie chcieli jeść obozowej zupy, „człowiek był jeszcze zażyty”, ale potem przyszedł głód. Za dodatkową miskę zupy trzeba było zejść po schodach i wnosić na górę kamienie. Schodów było 186 – zdejmowanie „mycy” na widok Niemca. [+]
[00:25:12] Przyjeżdżali „kupcy” i zabierali więźniów do podobozów. Boh. i ojciec trafili do Ebensee. Boh. zaczął pracować w sztolni, praca była na trzy zmiany. Ojciec pracował na dziennej zmianie przy płytach chodnikowych. Wspomnienie nalotów. Zabezpieczenia przed ucieczką więźniów. Każdy blok dostawał swoje racje żywnościowe. Pewnego dnia przyłapano więźnia z Poznania na kradzieży chleba – pobicie. Innego dnia po ucieczce więźniów noc i dzień stano na placu apelowym. Więźniów znaleziono i powieszono.
[00:28:50] Boh. zachorował. Wyszedł ze sztolni i oparł się o parowozik kolejki, by się ogrzać. Został za to zbity kijem. Na drugi dzień był przeziębiony i poszedł do lekarza. Czasem ze sztolni udawało się wynieść trochę drewna, dostawano za nie miskę zupy. Wykorzystanie papierowych toreb, w których dostarczano cement. Na granicy obozu za ogrodzeniem był budynek, czasem kobieta rzucała przez druty chleb więźniom, „ktoś ją wykapował” i okno w budynku zostało zabite. Niemiec odprowadzający więźniów z obozu do roboty w sztolni czasem zostawiał dla nich chleb.
[00:33:08] Okazało się, że sztolnie zostały zaminowane. Niemcy chcieli wysadzić je przed wkroczeniem Amerykanów. Pewnego dnia wjechał do obozu czołg amerykański – reakcja więźniów. Potem pojawili się lekarze i samochody z prysznicami. Niektórzy jedli łapczywie i od tego zmarli. Wszyscy więźniowie zostali przebadani i dostali ubrania. Potem zaczęto mówić, że jest transport do Polski. Boh. chciał się zapisać, ale się spóźnił i transport odjechał. Były pogłoski, że zaginął w drodze. Boh. przyjechał do kraju drugim transportem.
[00:36:13] Boh. nie wie, w jakich okolicznościach zmarł jego ojciec, który chorował i był w obozowym szpitalu. O jego śmierci dowiedział się od kolegi. W baraku w Mauthausen nie było łóżek i spano na podłodze.
[00:37:38] Wspomnienie drogi do kraju, „jak przyjechaliśmy już do Polski, no to już było tragicznie. A w drodze to ruskie atakowali wszystkich, którzy tam jakieś taborki mieli albo coś, to okradali ich”. Podróż na dachu pociągu a wjazd do tunelu. W Polsce repatrianci dostali dokumenty oraz bilet na dojazd do domu. Boh. wziął kilka zmarzniętych kartofli i ugotował je w puszce po konserwie.
[00:39:57] Po powrocie do domu zaczął szukać pracy i trafił do komunikacji miejskiej. Wcześniej przez kilka lat rozwoził rowerem gazety do kiosków. Punkt odbioru prasy był przy ul. Polnej. Każdy kolporter miał swój rejon. Na drugi dzień odbierano pieniądze za sprzedane gazety. W tramwajach pracował 25 lat. Był motorniczym, „teraz to oni mają te pulpety, a dawniej to były te korbki” – codzienne zmiany trasy. Pierwsza zmiana zaczynała się o godz. 4 rano – wymiana motorniczych.
[00:44:18] Boh. nie miał ulubionej trasy. Pewnego dnia jechał 4. Puławską, przy Dąbrowszczaków ruszył z przystanku, być może ktoś chciał wskoczyć w biegu. Boh. zauważył, że przechodnie odwracają się od tramwaju, „coś nie chcieli patrzeć” - gdy zatrzymał skład, nikogo nie było, może ktoś został ranny i zabrało go pogotowie. Przez lata pracy nie miał innego wypadku.
[00:45:58] Okoliczności wykolejenia wagonu przy ul. Towarowej – wciągnięcie wagonu na tory. Motorniczy musiał wiedzieć, jak wkręcić żarówkę w wagonie, żarówka nie była gwintowana, ale miała bolce – reakcja na różne sytuacje. Boh. pracował do przełomu lat 80. i 90. Odszedł na emeryturę i nie szukał innej pracy.
[00:48:53] Po wyzwoleniu obozu w Ebensee boh. nie przejadł się. Dawano mleko, czekoladę i dzielił to na porcje. W dniu wyzwolenia do obozu wjechał amerykański czołg, żołnierze przestraszyli się więźniów i wycofali się. Potem przyjechały samochody [amerykańskie]. Więźniowie rzucili się do piekarni „jak to wszystko walnęło, to jak się ktoś przewrócił, to już się nie podniósł, bo to zatratowali, no”. Boh. słyszał o zabijaniu więźniów funkcyjnych, ale tego nie widział, „tylko mi się rozchodziło, aby tylko przeżyć”.
[00:52:00] Więźniów z Mauthausen przewieziono do Ebensee pociągiem. Boh. był młody i trafił do roboty w sztolni. Na noc drewniaki stawiano koło łóżek – przypadki zamiany. W czasie nalotów więźniów pędzono, boh. starał się być w środku kolumny, by nie oberwać od strażników. Boh. słyszał, że sztolnie były zaminowane, nikt nie chciał iść do pracy – wymiana strażników na wieżyczkach. Potem weszli Amerykanie.
[00:55:32] Egzekucja na Bródnie. Boh. pracował w tamtym czasie na Wale Miedzeszyńskim, wracał do domu ok. godz. 22 i widział, jak „wisielce wisiały”. Rano dowiedział się o egzekucji.
[00:56:38] Boh. trafił do Mauthausen we wrześniu 1944, „już się Warszawa paliła”. Boh. miał pięć sióstr, chciał pomóc matce i pracował. Po powrocie z obozu miał rany na nogach. Matka poradziła, by zebrał liście podbiału i robił okłady – skutki, „ciało było takie garatkowate, bo skóry nie było na tym, tylko żywe mięso było, żywe mięso normalne”. Nogi ropiały od drobnych skaleczeń cienkiej skóry. Gdy boh. miał problemy zdrowotne w obozie, bał się iść do rewiru. Bandaże były papierowe i rzadko je zmieniano. Boh. ocierał nogi w ukryciu, by nikt nie zauważył, że coś mu dolega. Rany na nogach to była flegmona podskórna, skutek przeziębienia. [+]
[01:01:20] W czasie pobytu w obozach boh. nie znalazł się w żadnej groźnej sytuacji, „chodziłem do roboty, spokojnie pracowałem”. Szewcy, krawcy, urzędnicy mieli lżejszą pracę, boh. trafił do sztolni. W obozie nie miał przyjaciół.
more...
less
The library of the Pilecki Institute
ul. Sienna 82, 00-815 Warszawa
Monday - Friday, 8:00 - 16:00
(+48) 22 182 24 75
The library of the Berlin branch of the Pilecki Institute
Pariser Platz 4a, 00-123 Berlin
Pon. - Pt. 10:30 - 17:30
(+49) 30 275 78 955
This page uses 'cookies'. More information
Ever since it was established, the Witold Pilecki Institute of Solidarity and Valor has been collecting and sharing documents that present the multiple historical facets of the last century. Many of them were previously split up, lost, or forgotten. Some were held in archives on other continents. To facilitate research, we have created an innovative digital archive that enables easy access to the source material. We are striving to gather as many archives as possible in one place. As a result, it takes little more than a few clicks to learn about the history of Poland and its citizens in the 20th century.
The Institute’s website contains a description of the collections available in the reading room as well as the necessary information to plan a visit. The documents themselves are only available in the Institute’s reading room, a public space where material is available free of charge to researchers and anyone interested in the topics collected there. The reading room also offers a friendly environment for quiet work.
The materials are obtained from institutions, public archives, both domestic and international social organizations, as well as from private individuals. The collections are constantly being expanded. A full-text search engine that searches both the content of the documents and their metadata allows the user to reach the desired source with ease. Another way to navigate the accumulated resources is to search according to the archival institutions from which they originate and which contain hierarchically arranged fonds and files.
Most of the archival materials are in open access on computers in the reading room. Some of our collections, e.g. from the Bundesarchiv, are subject to the restrictions on availability resulting from agreements between the Institute and the institutions which transfer them. An appropriate declaration must be signed upon arrival at the reading room in order to gain immediate access to these documents.
Before your visit, we recommend familiarizing yourself with the scope and structure of our archival, library and audio-visual resources, as well as with the regulations for visiting and using the collections.
Everyone interested in using our collections is invited to the seat of the Pilecki Institute at 82 Sienna Street in Warsaw. The library is open from 8–16 on Mondays, Tuesdays and Fridays and from 8–19.30 on Wednesdays and Thursdays. An appointment must be made in advance by emailing czytelnia@instytutpileckiego.pl or calling (+48) 22 182 24 75.
Please read the privacy policy. Using the website is a declaration of an acceptance of its terms.